"W wieku 35 lat, jeżdząc na nartach przewróciłam się i zaczął mnie bardzo boleć bark. Nie mogłam podnieść ręki, gdyż ból momentami był nie do zniesienia. Okazało się, że przyczyną bólu nie był sam upadek, ale niewyleczona kontuzja z dzieciństwa. Szukałam pomocy u wielu lekarzy w całej Polsce. Jedni przepisywali coraz to nowe leki, inni kierowali na rehabilitację, masaże. Skutek ten sam - chwilowa ulga..."
Po krótkim czasie ból wracał. Poprzez silną bolesność barku musiałam zrezygnować z wykonywania wielu czynności. Stan sie pogarszał, abolący bark przypominal o sobie coraz częściej. Straciłam już nadzieję na to, że będę kiedyś normalnie funkcjonować... Pewnego dnia dzieci przyniosły mi urządzenie PST. Z wielką nieufnością rozpoczęłam terapię. Podczas wykonywania zabiegów doznawałam dziwnych odczuć-mrowienia, drętwienia, nawet bólu. Nie przerwałam jednak terapii, ponieważ nie miałam nic do stracenia, żadnej alternatywy. Po kilku zabiegach ból barku zdecydowanie się zmniejszył. Zaczęłam powoli wykorzystwać rękę w codziennych czynnościach. Na koniec terapii mogłam zrobic to co nie udało mi się przez ostatnie 15 lat - podnieść rękę wysoko, wygiąć ją do tyłu - nie odczuwając bólu! Obecnie mogę śmiało wykonywać wszelkie czynności. Po prostu zapomnialam o tym, że mam bark. PST uwolniło mnie od bólu i lekarstw oraz w niesamowitym stopni wpłynęło na poprawę jakości mojego życia. Teraz mogę całkowicie oddać się ukochanej wnuczce.